Przejawy dylematów moralnych (4).

Klerykalizm czy antyklerykalizm?

 

Jakże aktualne jest obecnie napięcie pomiędzy klerykalizmem a antyklerykalizmem. Czas nie sprzyja przychylności kapłanom i biskupom. Wręcz przeciwnie, coraz więcej krytyki i posądzeń. To nie jest dobry klimat do bycia prokościelnym.

 

Ten dylemat wynika często z rozdarcia wynikającego z dużej wiedzy na temat tzw. „układów kościelnych”. Wtedy powstaje pytanie (często bardzo ukryte), jak poradzić sobie z tą wiedzą? Pojawia się też pytanie, co uczynić, aby ten swoisty antyklerykalizm nie przerodził się w kryzys wiary? Zdarza się bowiem, że takie przenoszenie podejścia do księży na relacje z Bogiem kończy się nawet apostazją.

 

Napięcie pomiędzy antyklerykalizmem a klerykalizmem bierze się też z ulegania modom i stereotypom. Nie ma wątpliwości, że obecnie nie ma mody na bycie w Kościele. Młodzi ludzie mówią o obciachu związanym z chodzeniem do kościoła, a także sympatyzowaniem z klerem.

 

Najtrudniejszym powodem dla „przełamania” owego dylematu są własne krzywdy ze strony hierarchii kościelnej. Trudno nie zauważyć, że istnieje moda na szukanie tzw. haków na duchownych. Złe doświadczenia ze spotkania z księżmi niesie uogólnianie, a także „efekt halo”, czyli tendencję do automatycznego przypisywania cech osobowościowych.

 

Do najczęstszych symptomów tego dylematu można zaliczyć:

·      przemilczanie słusznych obron Kościoła;

·      ciche szerzenie antyklerykalizmu w celu odegrania się;

·      więcej oceniania mniej rozumienia „wpadek Kościoła”;

·      okazywanie niechęci osobom Kościoła;

·      brak zaangażowania w sprawy Kościoła.