Przejawy dylematów moralnych (3).

Rodzina czy praca?

 

Niewątpliwie, umiejętność pogodzenia pracy z obowiązkami rodzinnymi jest sztuką, w której nie każdy jest mistrzem. Jakże ważne jest, aby zachować równowagę i poczucie bycia niezaniedbującym ani domowników, ani pracodawców.  Na czym zatem polega dylemat: rodzina czy praca?

 

Najpierw, jest to problem umiejętności oddzielenia dwóch przenikających się rzeczywistości: pracy zawodowej i obowiązków małżeńskich oraz rodzinnych. Wydaje się, że jest to konflikt wewnętrzny pomiędzy dwiema wartościami: dom i praca; życie zawodowe i życie rodzinne. Każdy wybór jest związany z jakąś stratą. Niestety, praca może stać się priorytetem. Wtedy można mówić o specyficznej ekonomizacji rodzinnego życia.

 

Omawiany dylemat jest też związany z problemem zaniedbywania obu środowisk. Niemożność poradzenia sobie z obiema rzeczywistościami niesie za sobą destrukcję obu systemów: rodzinnego i związanego z pracą zawodową. W konsekwencji następuje zatarcie się granic. Rodzina przenika pracę, a ta z kolei wkrada się w życie rodzinne. Wtedy można doświadczyć różnego rodzaju rozczarowań. I nagle praca przynoszona do domu jest pretekstem, aby do domowników zachować dystans.

 

I w ten sposób powstaje problem umiejętności zdystansowania się wobec problemów. Istnieje wiele symptomów takiego stanu rzeczy.  Człowiek ucieka w pracę, co z kolei niesie za sobą zaniedbywanie obowiązków rodzinnych. Jakże często następuje przenoszenie problemów zawodowych na dom i vice versa. Jeśli doda się do tego przemęczenie i brak satysfakcji z przebywania w którymś z tych środowisk (rodzina, praca) następuje powolny proces coraz większych konfliktów.

 

Proponuję, aby zacząć autoterapię od odpowiedzi na cztery pytania:

1.    Dlaczego mam problem z zachowaniem równowagi w zaangażowaniu w pracę i rodzinę?

2.    W czym tkwi problem zaniedbywania rodziny lub pracy?

3.    Jak mogę „uszczelnić” swój czas poświęcany pracy i rodzinie?

4.    Co mogę zrobić dla mojej rodziny, aby czuła się dowartościowana?

 

A na koniec fraszka Ignacego Krasickiego:

 

Wieczna Myśli, któraś jest dalej niż od wieka,

Jeśli cię też to rusza, co czasem człowieka,

Wierzę, że tam na niebie masz mięsopust prawy

Patrząc na rozmaite świata tego sprawy.

Bo leda co wyrzucisz, to my jako dzieci,

W taki treter, że z sobą wyniesiem i śmieci.

Więc temu rękaw urwą, a ten czapkę straci;

Drugi tej krotochwile i włosy przypłaci.

Na koniec niefortuna albo śmierć przypadnie,

To drugi, choćby nierad, czacz porzuci snadnie.

Panie, godno li, niech tę rozkosz z Tobą czuję:

Niech drudzy za łby chodzą, a ja się dziwuję.”

                                                              (O żywocie ludzkim)