Co z tym szczepieniem?

 

Szczepić się czy się nie szczepić? Oto jest pytanie. To prawie hamletowskie pytanie o życie. Chyba już wszyscy się wypowiedzieli na ten temat. Tyle było już zachęt, krytyki, wątpliwości, a potem znowu zachęty. Zastanawiam się nad tym, co musi się stać, aby zaczęto mówić jednym głosem. Oczywiście w imię wolności, każdy ma wybór. Powstają jednak wątpliwości, co do motywacji. Nie będę oceniać innych. Chcę napisać, dlaczego ja się zaszczepiłem, czekając cierpliwie w kolejce.

 

Najpierw, nie czułem się manipulowanym i nie ulegałem różnego rodzaju spiskowym teoriom. Przyjąłem do wiadomości, że pandemia jest, a szczepionka może pomóc w jej zwalczeniu.

 

Po drugie, nie uległem spekulacjom na temat szkodliwości niektórych szczepionek. Nie ma wątpliwości, że to pojedynek farmaceutycznych koncernów. Zaszczepiłem się tą szczepionką, która została mi przydzielona. I tak się, na tym nie znam.

 

Po trzecie, miałem świadomość, że szczepienie pomoże mi utrzymać zdrowie w dobrej kondycji. Widziałem, jak wielu znajomych prawie umierało na COVID w szpitalu. Wielu cudem przeżyło. Stąd też piąte przykazanie Dekalogu: nie zabijaj siebie samego mnie dotyczy.

 

Podobnie rzecz się ma z zarażaniem. I to po czwarte, szczepiłem się, aby być bezpieczniejszym dla innych. Miałem komfort psychiczny, że mniej zarażam. Nawet, jeśli to jest do końca nie sprawdzone, to czułem się lepiej psychicznie po zaszczepieniu.

 

I jeszcze jedno, miałem poczucie dania świadectwa. Nie chodzi o to, że teraz czuje się lepiej. Po prostu takie miałem poczucie powinności. Proszę jednak tego mojego wpisu nie traktować jako elementu propagandy. Pytano mnie o moje zdanie, więc je komunikuje.  Zdrowia życzę.