Czy rzeczywiście pokolenie stracone?

 

Coraz częściej w mediach można usłyszeć, że współczesne nastolatki to „pokolenie spisane na stratę”. Nie mają autorytetów, wartości mają za nic, a ostatni rok szkolny w formie on-line niesie za sobą niedouczenie. Takie wdrukowywanie młodzieży kompleksów przez niektóre media może sprawić, że oni naprawdę uwierzą w swoją nieudolność. A czy rzeczywiście tak jest? Mam co do tego wątpliwości.

 

Wierzę w to, że ta nasza współczesna młodzież nie jest taka zła, ale w dużej mierze zagubiona w gąszczu propozycji, który przedstawia współczesna cywilizacja.  Istnieje kilka powodów, dla których mam takie przekonanie.

 

Po pierwsze, współczesny nastolatek ma ogromne możliwości rozwoju poprzez gadżety cywilizacyjne. W dobie tik – toków, facebooka, smartfona i portali społecznościowych, młodzież natychmiast dociera do nowinek, wiadomości, a także do swoich rówieśników mających często zupełnie inne patrzenie na świat. To wszystko poszerza horyzonty i pozwala na głębszą refleksję dotyczące siebie i innych.

 

Po drugie, wbrew pozorom, młodzież poszukuje kontaktu, wspólnoty, a więc potrafi walczyć ze swoim egoizmem. Dla nich ważne są przyjaźnie, lojalność, a także prawda. Niestety, w życiu codziennym spotykają się często z półprawdami używanymi, aby ukryć rzeczywistą prawdę.  A przecież wielu nastolatków nie toleruje fikcji i zakłamania.

 

A po trzecie, całkiem nieźle radzi sobie współczesny nastolatek z językiem obcym, co sprawia, że ma szanse poznać inne kultury, a także młodych z różnych stron świata. To z kolei umożliwia zdobywanie określonych kompetencji.

 

Wydaje się więc, że to nie młodzież jest beznadziejna, a dorośli rozczarowani i bezsilni, ale dorośli nie mają pomysłu na młodych mających  wielkie zasoby.

 

            W tym miejscu przypominam sobie słowa św. Jana Pawła II z Orędzia na Światowe Dni Młodzieży w Rzymie (1985): W Was jest nadzieja, ponieważ Wy należycie do przyszłości, a zarazem przyszłość do Was należy. Nadzieja zaś jest zawsze związana z przyszłością, jest oczekiwaniem „dóbr przyszłych”. Jako cnota „chrześcijańska” jest ona związana z oczekiwaniem tych dóbr wiecznych, które Bóg przyobiecał człowiekowi w Jezusie Chrystusie. Równocześnie zaś ta nadzieja jako cnota „chrześcijańska” i „ludzka” zarazem, jest oczekiwaniem dóbr, które człowiek wypracuje, korzystając z talentów danych mu przez Opatrzność. W tym znaczeniu – do Was Młodych, należy przyszłość, tak jak należała ona niegdyś do pokolenia dorosłych – a z kolei wraz z nimi stała się teraźniejszością. Za tę teraźniejszość, za jej wieloraki kształt i profil, dorośli przede wszystkim są odpowiedzialni. Do Was należy odpowiedzialność za to, co kiedyś stanie się teraźniejszością wraz z Wami, a obecnie jest jeszcze przyszłością.

 

Trzeba tych naszych nastolatków do powyższych słów papieskich przekonywać!!!!! Oni są innym pokoleniem, ale pięknym!