Skutki pandemii


Wszyscy mamy nadzieję, że wrócimy do normalności. Jesteśmy zmęczeni izolacją, walką z niewidzialnym wrogiem – wirusem, niepewnością i lękiem przed jutrem. Niestety, pandemia obnażyła także nasze problemy rodzinne, które pokazują, że kondycja psycho-duchowa współczesnej polskiej rodziny nie jest dobra. Oto dowody.


            Okazuje się, że odkryliśmy na nowo nasze deficyty. Częstsze przebywanie ze sobą pokazało, ile spraw jest nieprzepracowanych. Wraz z przedłużającą się izolacją coraz szybciej znikały mechanizmy obronne. Konflikty i rozczarowania połączone ze zniechęceniem doprowadziły w wielu rodzinach do napiętej atmosfery, pełnej agresji i zniecierpliwienia. Takie odkrycia są bardzo niebezpieczne. To chodzenie po cienkiej „tafli wrogości”. Martwi mnie fakt, że wielu nie umie sobie z tymi problemami.


            Pandemia pokazała także brak pomysłu na wolny czas, na jego spędzanie w gronie rodzinnym. Spotkałem w ostatnich miesiącach wiele rodzin, które (nieprawdopodobne!!!!) nudzą się w swoim towarzystwie. I tak, na przykład, po obiedzie niedzielnym, do wieczora każdy robi co innego. Co więcej, nie szukają wzajemnie towarzystwa. Taka atmosfera rodzinna prowadzi do obojętności, rozczarowania, a także do samotności. Członkowie rodziny nie zaspokajają swoich potrzeb. Szukają tego zaspokojenia poza rodziną.


            Nie można też pominąć faktu, iż w rodzinach pojawił się niechciany niepokój związany z teraźniejszością i przyszłością. Ów lęk rodzi agresję, niepanowanie nad swoimi emocjami. Pojawia się niebezpieczna „atmosfera napięta” wywołująca niechciane emocje. W takim domu coraz trudniej funkcjonuje się i spełnia swoje role rodzinne.


            Co nam zostaje? Nadzieja, że ockniemy się i będzie lepiej! O to się modlę!