„Dekalog” dobrego wychowania (3).

Naprawienie błędów

 

Popełnianie błędów jest wkalkulowane w proces wychowywania. Ich naprawianie świadczy o rodzicielskiej mądrości, a jednocześnie pokorze. Warto więc przyglądnąć się bliżej regułom rządzącym tą niełatwą do stosowania zasadą naprawiania błędów.

 

1. Reguła przyznania się do błędu. Przyznanie się do błędu stawia każdego w pozycji równorzędnej wobec drugiego. Jeśli natomiast szuka się jakichś wymówek, stara się zrzucić odpowiedzialność za błędy popełnione ewidentnie z własnej winy, wytwarza się niekorzystną relację pomiędzy podmiotami interakcji. Relacja zaczyna przybierać kształt: oskarżony – oskarżyciel. Dlatego też w wychowaniu istotnym elementem jest umiejętność powiedzenia przez rodzica: pomyliłem się; jestem w błędzie. Jest to o tyle trudne, że w mentalności statystycznego rodzica istnieje przekonanie, że przyznanie się do błędu jest drogą do utraty autorytetu. Wydaje się, że jest jednak zupełnie odwrotnie. Dzieci postrzegający rodziców jako autentycznych ludzi, którzy nie posiadają „dogmatu nieomylności”, odkrywają w nich osoby warte zaufania, autentyczne.

 

2. Reguła umiejętności przeproszenia. To bardzo ważny element naprawienia błędów wychowawczych. Rodzice często wymagają, aby na ustach ich dzieci gościło słowo: przepraszam. Sami jednak używają je dość rzadko w odniesieniu do syna czy córki. Doskonałą ilustracją tej postawy jest list, jaki napisała matka do swojego syna w dniu jego ślubu.

 

Przepraszam,

Przepraszam za te chwile, w których byłam dla Ciebie nieobecna i oganiałam się!

Przepraszam za wszystkie słowa, w których było wiele niepotrzebnej niecierpliwości i braku zrozumienia!

Przepraszam za wszystkie te momenty w naszym życiu, w których było we mnie wiele złości i niechęci!

Przepraszam, że za mało Ci ufałam i na wiele rzeczy nie pozwalałam!

Przepraszam za te wszystkie problemy, które powstały wskutek mojego nieradzenia sobie ze sobą!

Przepraszam za to, że w chwilach pomyłek nie umiałam się przyznać do winy!

Przepraszam…

 

Jak widać, jest to list niejako rozliczeniowy i kto wie, czy nie za późno napisany. Reguła umiejętności przeproszenia powinna funkcjonować (jeśli zajdzie taka potrzeba) codziennie.

 

3. Reguła zadośćuczynienia. W chwilach pomyłek nie wystarczy przeprosić. Ważna jest także jakaś forma zadośćuczynienia. A. de Saint Exupery napisał przed laty, że „jeżeli chcesz zrozumieć słowo szczęście, musisz je pojmować jako zadośćuczynienie, a nie jako cel”. Stąd też wychowanie dziecka, które ma być szczęśliwe, wymaga także umiejętnego naprawiania szkód wywołanych błędami wychowawczymi. Mogą istnieć różnego rodzaju  formy zadośćuczynienia: wspólny wyjazd na wycieczkę, prezent, sprawienie jakiejś przyjemności dziecku lub zaprzestanie błędnej taktyki wychowawczej.

 

4. Reguła perspektywicznego myślenia. Rodzice, naprawiając błędy wychowawcze, powinni myśleć o przyszłości własnego dziecka. Nie można zatem odkładać tego typu działań na później. Opóźnianie owego naprawiania błędów może mieć nieodwracalne skutki, bowiem życie niesie ze sobą rożnego rodzaju wyzwania, wobec których syn czy córka muszą stawić czoło. Dobrze ten problem ilustruje pewien dialog na forum wychowawczym (www.wychowanie.cp.win.pl). Otóż, internautka opisuje następujący przypadek: „Moja siostra ma problem ze swoimi dziećmi, a zwłaszcza z trzema najstarszymi córkami – wiek 18, 17 i 15 lat. Są względem niej nieposłuszne, nie mają dla niej szacunku, oszukują ją, uważają, że ona nic nie robi. A przecież moja siostra poświęciła dla nich całe życie – nigdy nie pracowała, tylko dbała o dom i dzieci, zawsze obiad na czas, łóżka pościelone, posprzątane… Jedyne wymagania, jakie stawiała przed swoimi dziećmi to nauka i nic więcej. Jednak one nie chcą się uczyć, nie przykładają się, tylko dyskoteki, ciuchy, kosmetyki… żadnych głębszych zainteresowań. Stały się bardzo wulgarne w stosunku do matki. Do ojca nie podskoczą, bo się go boją i dlatego wszystkie złości wyładowują na matce, a ona się wykańcza nerwowo. I tak się zastanawiam, gdzie popełniła błąd wychowawczy, może była po prostu dla nich za dobra i za dużo im pozwoliła. Jak można temu zaradzić?”

 

Odpowiedź internauty była następująca: „Moim zdaniem, zarówno jako rodzice jak i nauczyciele popełniamy zasadniczy błąd: straszymy, gadamy i na tym koniec. Nic z tego nie wynika, więc dzieciaki bacznie obserwują i wiedzą: nic z tego nie będzie. Siostra musiała popełnić wiele razy błąd w stosunku do dzieci i pewno nadal to robi. Nie wolno pozwolić, aby dziecko krzyczało na matkę. Nie może ujść mu to płazem. Nie chodzi o to, by na nie wrzeszczeć. Chodzi o to, by za takim zachowaniem poszły konsekwencje. A jeśli nie idą, to dziecko przyzwyczaja się do zachowań. Poza tym, problem jest dużo szerszy – takie utrwalone negatywne zachowania mogą „odbić się” w przyszłości na innych bliskich ludziach (mąż, żona, dzieci…)”.