Z nauczania Prymasa Tysiąclecia (2)

 

Szkodliwy jest wszelki indyferentyzm, wszelkie zobojętnienie na człowieka, jego myśli i wysiłki, na sprawy rodziny i narodu, a zwłaszcza zobojętnienie na moce wiary, Ewangelii i Krzyża. W następstwach oznacza to deflację moralną i społeczną, bo tworzy naród bez ambicji, bez woli wysiłku i zwycięstwa. (Kardynał Stefan Wyszyński, „Na szlaku Tysiąclecia”)

 

Powyższe stwierdzenie nie straciło na aktualności, co więcej, może bardziej dotyczyć w obecnych czasach. Wydaje się, że słowa kardynała dotykają także ludzi samotnych. Nie ma wątpliwości, że życie samotne nie jest w obecnych czasach rozumiane. Dlaczego?

 

W pierwszej kolejności jest wiele podejrzeń, dlaczego ktoś jest samotny? Odpowiedzi są różne. Szkoda, że wśród nich jest podejrzenie o nieudacznictwo, inne preferencje lub paskudny charakter. Niezależnie od tego, co wybierzemy – jest to krzywdzące. Życie samotne ma swoją wartość. Wielu ludzi samotnie żyjących wkłada z siebie. wiele w rozwój społeczny. I za to Wam chwała.

 

Człowiek samotny może wiele wnieść w życie narodu, Kościoła. Doświadczenie bycia samemu (samej) pokazuje, że człowiek musi w dużej mierze liczyć na siebie. Musi mieć pomysł na siebie. Musi odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie. W ten sposób pokazuje innym wartość człowieka, jego siły twórcze.

 

Wydaje się też, że wielu ludzi żyjących samotnie bardziej rozumie innych. Samotność wyzwala w człowieku bycie potrzebnym. Z mojego doświadczenia, cieszę się, że spotkałem na swojej drodze osoby żyjące samotnie. Dużo mnie nauczyły. Dziękuję Wam za to!