Z nauczania Prymasa Tysiąclecia (3)

 

Pamiętajmy, złoto nie może nad nami panować, kadzidło należy się tylko Bogu, a mirra jako doświadczenie osobiste, warunek uczciwego rozwoju własnej osobowości – jest dla nas. Pod tym względem nie chciejmy być ludźmi uprzywilejowanymi, którzy ubezpieczają swoje życie, aby było bez trudu, cierpień, kłopotów; nie chciejmy być obywatelami pierwszej klasy. (Kardynał Stefan Wyszyński, Warszawa, 6.01.1980)

 

Jakże bliskie są te słowa człowiekowi samotnie żyjącemu. Takie życie jest z jednej strony piękne, ale z drugiej niezwykle trudne. Prymas Tysiąclecia miał rację, kiedy mówił, że nie da się uciec przed cierpieniem, przed trudnymi wyzwaniami. Dla samotnych, często jest to brzemię, które muszą sami nieść. I to może być najtrudniejsze! Warto w tej perspektywie zadać sobie pytanie: jak poradzić sobie z krzyżem, kłopotem, kiedy ktoś mieszka sam?

 

Nasuwają się dwie rady. Najpierw, trzeba uwierzyć w swoje siły. To przekonanie, że w pojedynkę też mogę zaradzić swoim problemom. Taka wiara w siebie przesiąknięta pokorą wiele daje. Człowiek zaczyna wierzyć, że jest coś wart. To taka istotna afirmacja swojego powołania do bycia samotnym.

 

Druga rada związana jest z metodyką podejścia do kłopotów. Czym więcej chaosu, tym trudniej o zwycięstwo. Stąd też warto przemyśleć swoją taktykę rozwiązywania własnych problemów. Czerpanie ze swojego i innych doświadczenia jest niezwykle cenne.

 

            Z kolei dla wierzących najważniejsza jest modlitwa i jej skutki. Znam wiele osób żyjących samotnie, którzy mają ogromne „znajomości” tam „na górze”. Wielokrotnie jestem wdzięczny takim osobom!!!