Z nauczania Prymasa Tysiąclecia (5)

 

Świętość nie jest łatwym życiem, nie jest odgrodzeniem się od świata – jest wytrwałą walką z sobą, jest otwieraniem serca i dłoni ku braciom.” (Kardynał Stefan Wyszyński)

 

Nie łatwym jest kreowanie swojego życia według zasad ewangelicznych, bowiem świat współczesny nie rozumie ofiary, świętości, służby. M0żna wręcz powiedzieć, że nasza cywilizacja „nie rozumie” świętości. A czym powinna być ona dla samotnych?

 

W pierwszej kolejności, świętość jest drogą życiową. Ma być ona oparta o wartości ewangeliczne. Niestety, nie jest to proste. Samotność w wielu przypadkach jest traktowana jako nieudacznictwo życiowe. A przecież często tego typu pomysł na życie jest bardzo trudny do realizacji. Świętość osoby samotnej to zmaganie, to walka, to codzienne uzgadnianie swoich wyborów z wartościami chrześcijańskimi.

 

Warto też wspomnieć, iż świętość jest świadectwem. Ileż pięknych przykładów można podać. Osoby niezamężne i nieżonate ukazują, że w każdym stanie można być świadkiem i to skutecznym. To jest właśnie otwieranie serca na innych. To postawa odpowiedzialności i troski. To także inicjatywa i wychodzenie naprzeciw drugiego człowieka.

 

Świętość w rozumieniu prymasa Tysiąclecia nie jest ucieczką od świata. To raczej wejście do niego z jasnym przesłaniem. Polega ono na pokazaniu, że życie wartościami jest możliwe i jednocześnie piękne, potrzebne, jak i przemieniające. Świat potrzebuje ludzi, którzy innych umotywują i pociągną w stronę Boga.

 

Trzeba też pamiętać, że obecny czas domaga się jednoznaczności. Droga ku świętości to nie czasowe stawianie sobie wymagań, ale codzienna, żmudna praca nad sobą.