Z nauczania Prymasa Tysiąclecia (7)

 

Chciejmy widzieć to, co nas wiąże i zespala, a przymykać oczy na to, co nas różni i dzieli. Nauczmy się mówić jednocząco. Nauczmy się języka komunikatywnego, który byłby łatwo zrozumiany. Wyrzućmy z naszego życia słownictwo nieprzyjemne, a szukajmy słów i znaków wymownych. (Kardynał Stefan Wyszyński, Warszawa, 13.02.1966)

 

Jakże ważne i aktualne są powyższe słowa. Nie ma nikt wątpliwości, że nastąpiła brutalizacja życia społecznego. Także ci, którzy mieszkają sami doznają tego codziennie. I tak, w pierwszej kolejności słownictwo, którym się posługujemy, często nie ma nic wspólnego z kulturą osobistą, jak i szacunkiem do drugiej osoby. I nie chodzi tylko o przekleństwa, ale także o sposób odnoszenia się, odpowiadania, a nade wszystko reagowania w komunikacji międzyosobowej. Jest w niej coraz więcej agresji, niechęci, a także braku tolerancji dla inności.

 

W obecnych czasach nauczyliśmy się także szkodzić sobie wzajemnie i to bez brania odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy. Osoba samotna często może być ofiarą takiego działania, bowiem mieszkając sama, „skazana” jest na obronę własnymi siłami. Nieraz, okrucieństwo ludzi jest niewyobrażalna. Pomówienia, obelgi lub plotki stają się przyczyną wielu zranień i emocjonalnych zawirowań.

 

Nie ma też wątpliwości, że coraz częściej mamy do czynienia z zachowaniami, które dzielą, a nie łączą. Nie chodzi tu tylko o politykę. Wiele poglądów na świat staje się powodem kłótni i poniżania. Smutne jest, gdy osoba samotna słyszy od kogoś bliskiego: „co ty możesz wiedzieć o życiu małżeńskim lub rodzinnym”? Takie stwierdzenie odbiera chęć rozmowy i szukania przekonywujących argumentów. Może więc warto przemyśleć słowa Prymasa Tysiąclecia?