Niszcząca siła cierpienia

 

Moi Kochani Seniorzy, o religijnym wymiarze altruizmu pisze holenderski ksiądz Henri J.M. Nouwen (1932-1996) 
w książce „List pocieszenia”.

 

List ten został napisany sześć miesięcy po śmierci mojej matki. Napisałem go do ojca, aby go pocieszyć. Nie myślałem, że kiedykolwiek go opublikuję. Teraz jednak, po trzech latach, czuję potrzebę, żeby to uczynić. Chciałbym przekazać te słowa wszystkim odczuwającym ból, który przynosi ze sobą śmierć, i szukającym nowego życia. (…)

Minęło pięć dni, odkąd zacząłem pisać ten list i mamy teraz wieczór przed Wielkim Czwartkiem. W Wielkim Tygodniu stajemy bardziej odczuwalnie w obliczu śmierci niż w innych okresach roku liturgicznego. Zostajemy wezwani do medytacji nie tylko nad śmiercią w ogóle czy nad naszą śmiercią w szczególności, ale nad śmiercią Jezusa Chrystusa, który jest Bogiem i człowiekiem. Mamy patrzeć na Niego, jak umiera na krzyżu i tam odkryć sens naszego własnego życia i śmierci. W tym, co czytamy i mówimy w tych dniach, najbardziej uderza mnie to, że Jezus nie umarł za siebie, ale za nas, i że chcąc Go naśladować, my także jesteśmy powołani do tego, by uczynić naszą śmierć śmiercią za innych. Tym, co z Ciebie i ze mnie czyni chrześcijan, jest nie tylko wiara w to, że Ten, który był bez grzechu, umarł za nas na krzyżu, otwierając nam drogę do swego Ojca w niebie. Jest to także wiara w to, że przez Jego śmierć nasza śmierć zmieniła się z zupełnie absurdalnego końca wszystkiego, co nadaje znaczenie życiu, w wydarzenie, które nas, jak i tych, których kochamy, wyzwala. Dzieje się tak dlatego, że dzięki wyzwalającej śmierci Chrystusa — jak ośmielam się twierdzić — śmierć matki nie jest tylko absurdalnym końcem pięknego i altruistycznego życia. Jej śmierć jest wydarzeniem, dzięki któremu jej altruizm może ponieść bogate żniwo. Jezus umarł, abyśmy my mogli żyć i każdy, kto umiera w jedności z Nim, uczestniczy w życiodajnej mocy Jego śmierci. W ten sposób możemy naprawdę powiedzieć, że matka, umierając pod znakiem krzyża, umarła, byśmy my mogli żyć. Dlatego też pod tym znakiem każda śmierć może się stać śmiercią za innych. Myślę, że powinniśmy zacząć dostrzegać głębokie znaczenie takiego umierania za innych w śmierci i poprzez śmierć Chrystusa, aby poczuć, co może oznaczać życie wieczne. Wieczność rodzi się w czasie. Ilekroć umiera ktoś, kogo bardzo kochaliśmy, do naszej śmiertelnej egzystencji może przeniknąć cząstka wieczności.

 

Może być jednak zupełnie inaczej. Oto postawy całkowicie inne

7 niszczących postaw wobec cierpienia

                                        I.         Rozpacz.

                                     II.         Bunt wobec Boga.

                                 III.         Obojętność wobec Boga.

                                  IV.         Rezygnacja walki o jakość życia.

                                      V.         Złośliwość wobec bliskich.

                                  VI.         Niechęć do osób zdrowych i szczęśliwych.

                               VII.         Chęć rychłej śmierci.

 

A za tydzień, co z tym zrobić!!! Jak twórczo przeżywać starość i cierpienie.