6. Zasady św. Faustyny Kowalskiej.

Trzeba być pokornym w cierpieniu

 

Prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w pokorze (Dzienniczek 424)

Siostra Faustyna w swoim życiu musiała być pokorna, bowiem misja, którą została obdarzona była tak wielka, że tylko w pokorze można było ją zrealizować. Także w cierpieniu pokazała jak z pokorą znosić przeciwności losu.

 

Na czym zatem polega pokora w cierpieniu? W pierwszej kolejności to zgoda na Wolę Bożą, choć jest ona nieraz bardzo trudna. Nikt nie jest przygotowany na ból, a szczególnie ten permanentny. Stąd też pokora jest niezwykle potrzebna. Jest ona przecież świadomością własnej ograniczoności. Pokora polega na uznawaniu w sobie Bożych darów i wdzięczności za nie. Trudno jest dziękować za cierpienie, ale możliwe.

 

Pokora jest także związana z wyrzeczeniem siebie. Umiejętność zapomnienia o sobie to wielka sztuka. Potrzeba wielkiej dojrzałości, aby z siebie uczynić dar. Chodzi oczywiście o chęć ofiarowania siebie w jakiejś intencji. Jest to bardzo skuteczna modlitwa. Ileż matek za swoje dzieci ofiarowały swoje cierpienia. Ileż razy można usłyszeć deklarację mamy: lepiej, żeby mnie dotknęło cierpienie niż Ciebie mój synu lub córko.

 

Pokora w cierpieniu to także mądrość. Z godnością znosić ból zarówno fizyczny, psychiczny lub duchowy oznacza likwidowanie tzw. nakręcania się. Czym więcej myśli się o tym cierpieniu, traktuje siebie jako męczennika, tym trudniej nieść krzyż. Mądrość oznacza w tym aspekcie przenoszenie myśli na inne sprawy. Jakże ważna staje się wtedy modlitwa o mądre podejście do wyzwań.

 

Warto też pamiętać, że pokora w cierpieniu to słowo skierowane do mnie przez Boga. W wywiadzie dla Niedzieli Anna Hepner, honorowa prezes oddziału AK z parafii św. Jadwigi Śląskiej w Będzinie mówiła: Cierpienie winniśmy przyjmować jak list, który jedynie dla nas jest przeznaczony. List, który stara się nam przekazać, że choroby, nieszczęścia, cierpienia – to słabość próbująca naszą moc. Bóg oczekuje od nas duchowej dojrzałości. Dojrzałość ta polega na przyjmowaniu tego, co nam zsyła. Sam Chrystus powiedział: „Ojcze, jednak nie moja Wola, lecz Twoja niech się stanie”. Dlatego musimy ufać Bogu bez względu na sytuację, w jakiej się znajdujemy i nie uzależniać swojej wiary od tego, czy życie nasze toczy się bez problemów, czy też pełne jest krzyży i cierpień. Powinniśmy z pokorą wypełniać Bożą Wolę. Musimy wierzyć, że każde cierpienie ma sens! Nie uciekajmy przed bólem, cierpieniem, krzyżem, choć wydaje się nie do zniesienia, bo to jest nasz ból i to my otrzymujemy od Boga siły, by sobie z nim poradzić. Nawet cierpienie związane z okresem starszego wieku można uczynić darem dla swych dorosłych dzieci i dla wnuków, darem dla wspólnoty, Kościoła, Ojczyzny. Niech słowa Psalmu 55 będą dla nas siłą, mocą i nadzieją: „Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma”.

 

I trudno się z tym nie zgodzić!!!