(29.05.2021)

 

Jubileusz konsekracji Bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie – Jezuici

 

W sobotę 29 maja 2021 roku miał miejsce jubileusz konsekracji Bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. Z tej okazji ksiądz biskup Janusz Mastalski wygłosił do zgromadzonego ludu homilię. W tym miejscu warto zaznaczyć, jak ogromną rolę odegrali jezuici w budowaniu kultu Serca Jezusowego i krzewieniu tejże wartości.

 

Na samym początku hierarcha przywołał rozważania papieża Franciszka o słowie ‘świątynia’. Zwrócił on uwagę, iż zawsze w dziejach Starego Testamentu ta budowla pełniła bardzo ważne funkcje. Była miejscem schronienia, ale przede wszystkim spotkania z Bogiem. Co więcej, świątynia przypomina także historię ludzi kroczących do Boga. Toteż tak ważne jest, abyśmy ciągle oddawali należytą cześć i szacunek temu miejscu.

 

W dalszej części hierarcha wyjaśniał pewne znaki, które dają się odczytać w tej konkretnej świątyni. Najpierw zwrócił uwagę na fakt, iż znajduje się w niej sarkofag z ciałem bł. Jana Beyzyma, który rozumiał, jak ważne jest spotkanie człowieka z Jezusem, bowiem daje ono siłę do realizacji swojego powołania życiowego. Dalej biskup zaznacza, żeby właśnie ten błogosławiony był przewodnikiem w tej świątyni w drodze do kilku ołtarzy, aby konkretnie w niej odnaleźć Jezusa.

 

Kroczenie „drogą ołtarzy” zaczyna od ołtarza głównego. Hierarcha mówi głównie o tym, aby Jezus był „obroną i tarczą”, nie tylko dla zwykłych ludzi, ale przede wszystkim także dla wszystkich księży i biskupów. To Chrystus ma dawać siłę do kroczenia właściwymi ścieżkami wiary, nawet jeśli cały świat podąża inaczej. Biskup dodaje też, że równie istotne jest przy tym celebrowanie mszy świętej i przyjmowanie komunii. To swego rodzaju siła napędowa do świadczenia o Jezusie także w innym środowisku, niekoniecznie związanym
z Kościołem. Co także ważne, Jezus ma być nadzieją, a zatem „ufnym patrzeniem w przyszłość”. I to On ma scalać ludzi i sprawiać, by stawali się jednością. „I chyba nikt nie ma wątpliwości, że gdy będziemy razem, gdy będziemy jednością, to ani pandemia, ani antychrześcijańskie, antykościelne wystąpienia nas nie złamią, bo On jest z nami” – podsumowuje biskup.

 

Drugim ołtarzem jest Ołtarz Matki Bożej Anielskiej. Już sam papież Franciszek podkreślał, że Maryja przynosi radość, bowiem Kościół nazywa ją ‘Przyczyną naszej radości’. To Ona oddala smutki, które dotykają każdego człowieka, bez wyjątku, nawet żyjącego na co dzień w życiu konsekrowanym. Mowa tu o smutkach wynikających niejednokrotnie z niepewności o naszą przyszłość. A zatem Maryja przynosi człowiekowi nadzieję. Co więcej, ma być Ona orędowniczką naszych spraw, ma być przewodniczką po wartościach, szczególnie tych niechcianych, odrzuconych, bo przestarzałych i niewygodnych.

 

Kolejnym ołtarzem jest ołtarz św. Józefa, który uczy nas ufności, bezgranicznego zaufania Panu Bogu. Postawa św. Józefa niesie za sobą wiarę także w to, że Bóg nigdy nie opuszcza człowieka, że jest z nim nawet w tych sytuacjach, które wydają się po ludzku beznadziejne. Biskup mówił, iż „św. Józef jako pracowity i dobry człowiek pokazuje, że warto być dobrym, że warto być człowiekiem, który jest darem dla drugiego”. Nawiązał w ten sposób do sytuacji, gdy w czasie pandemii, kiedy nagle wszyscy zaczęli spędzać ze sobą więcej czasu, na wierzch wyszły nasze najgorsze cechy. Ludzie nie potrafili się ze sobą normalnie porozumieć i często powstawały konflikty. Wtedy z pomocą przychodzi właśnie św. Józef jako wzór cnót, który wskazuje drogę roztropności i miłości w kontaktach międzyludzkich.

 

Ołtarz św. Ignacego Antiocheńskiego jest kolejnym wpisanym w historię tej świątyni. Biskup rozważa to, w jaki sposób realizować charyzmat tegoż świętego. Przytacza słowa Benedykta XVI dotyczące jego życiorysu, które mówią o tym, iż ważne jest, abyśmy byli ludźmi, którzy łączą, a nie dzielą. Byśmy, tak jak św. Ignacy, realizowali boski archetyp jedności chrześcijańskiej na ziemi. Co więcej, na wzór świętego mamy nieść pokój, a nie nienawiść. Musimy także być posłuszni Bogu i nie możemy układać własnego życia po swojemu.

 

Dalej znajduje się ołtarz św. Alfonsa Rodrigueza. Zasłynął on przede wszystkim z kontemplacji, jaką praktykował. Lecz jego najważniejszą cechą była przeogromna cierpliwość, którą w obecnych czasach biskup uznał za towar deficytowy. Jak dalej mówi: „Cierpliwość do innych bierze się najpierw z cierpliwości do siebie”. Tej cierpliwości powinniśmy uczyć się na modlitwie, szczególnie wtedy, kiedy nie słyszymy głosu Boga, a tak bardzo Go w danym momencie potrzebujemy. Również wtedy, gdy żarliwie się do Niego zwracamy, a On nie odpowiada. A także kiedy najbardziej nam się wydaje, że ta modlitwa jest bezcelowa.

 

Warto też zatrzymać się na spotkanie z Jezusem przy ołtarzu św. Andrzeja Boboli. Święty Jan Paweł II mówił o nim, iż był on znakiem nie tylko spraw przeszłych, ale przede wszystkim spraw, na które czekamy i do których się przygotowujemy. Znakiem nie tylko tego, co dzieli, ale także tego, co ma połączyć. Dlatego tak ważne jest, abyśmy byli po prostu świadkami Chrystusa. Byśmy mogli świadczyć i przyznać się do swojej wiary. „Przy ołtarzu św. Andrzeja Boboli uczymy się tego, by być człowiekiem patrzącym w przyszłość, a nie żyć tylko dniem dzisiejszym” – podkreśla biskup i dodaje, jak ważne jest to, aby mieć pomysł na siebie, niezależnie od tego, w jakim wieku i na jakim etapie życia jesteśmy.

 

Ołtarz św. Stanisława Kostki również wpisuje się w drogę poznania znaków Pana w jezuickiej świątyni. Hierarcha przytoczył słowa papieża Franciszka, który mówił o tym świętym, iż „uczy wolności, która nie jest biegiem na oślep, ale zdolnością rozeznawania celu i obierania najlepszych dróg postępowania w życiu”. Jak podkreśla biskup, człowiek często jest zagubiony, czy to w marazmie życiowym, czy też w świecie pogrążonym
w degrengoladzie. Jednak najbardziej wtedy, kiedy zostanie zdradzony przez najbliższą osobę, gdy ta osoba zawiedzie. „Dla człowieka, który chce realizować swoje powołanie, nie ma nic gorszego niż rozczarowanie, a w tym rozczarowanie sobą” – zaznaczył hierarcha. Warto więc być człowiekiem konsekwentnym, wrażliwym, pełnym prostoty, bo tylko wtedy można przyznać się do błędu, ale także zwrócić się o pomoc do Boga.

 

Podsumowując, biskup przytoczył słowa Benedykta XVI skierowane do jezuitów: „Niech ten eklezjalny charakter, tak specyficzny dla Towarzystwa Jezusowego, nadal będzie obecny w was, drodzy jezuici, i w waszej apostolskiej działalności. W ten sposób będziecie mogli wiernie wychodzić naprzeciw pilnym, aktualnym potrzebom Kościoła. Wśród nich, jak sądzę, ważne jest wskazać tradycyjne w Towarzystwie Jezusowym zaangażowanie na polu teologii i filozofii, jak też dialog ze współczesną kulturą”. Na końcu hierarcha złożył serdeczne życzenia wszystkim zgromadzonym w świątyni jezuitom: „Kochani Bracia, jesteście nam potrzebni, ze swoją mądrością, z przylgnięciem do Serca Jezusowego, a nade wszystko z tym myśleniem, które przekracza dziś, bo jest patrzeniem na jutro”.

E.M.