(13.05.2021)

 

Maryja przychodzi, aby nas umocnić

 

Maj jest pięknym maryjnym miesiącem, w którym rozpoczynają się nabożeństwa fatimskie. Z racji tego święta oraz z okazji odpustu 13 maja 2021 roku ksiądz biskup Janusz Mastalski wygłosił homilię w parafii pw. Matki Bożej Fatimskiej w Porębie Wielkiej. Ten dzień zbiegł się w czasie z rocznicą zamachu na papieża Jana Pawła II sprzed 40 lat, do czego hierarcha także nawiązywał i niejednokrotnie powracał w swojej homilii.

 

Na samym początku kazania biskup odniósł do ewangelii z tamtego dnia, w której Maryja została ukazana jako przewodniczka człowieka w drodze do Boga. Następnie przytoczył słowa papieża Franciszka: „Maryja jest zawsze obecna w sercu i w pobożności, a przede wszystkim na drodze wiary ludu chrześcijańskiego Kościół pielgrzymuje w czasie, ale na tej drodze kroczy śladami wędrówki odbytej przez Maryję. Nasza droga wiary jest taka sama jak droga Maryi, dlatego czujemy, że jest ona nam szczególnie bliska. Jeśli idzie o wiarę będącą fundamentem życia chrześcijańskiego Matka Boża dzieliła z nami naszą kondycję, musiała chodzić tymi samymi drogami, po których my chodzimy, czasami trudnymi i ciemnymi. Musiała postępować naprzód w pielgrzymce wiary”. Podkreślił także, że w obecnych czasach tak trudno nam, ludziom wierzącym, chodzić po tych drogach, kroczyć za Maryją. Wynika to zapewne z faktu, że jesteśmy przyzwyczajeni do wygody i do działania w pojedynkę. Tymczasem Maryja stawia jakieś wymagania i pokazuje drogę, która nieraz jest bardzo trudna do przebycia, czasem wręcz wydaje się niemożliwe, aby dotrzeć do jej końca.

 

Biskup odniósł się również do trzeciej tajemnicy fatimskiej, która skrywa ostrzeżenie przed dramatycznym ateizmem – odrzuceniem boskich praw. Jak podkreślił, owy ateizm grozi nie tylko ludziom będącym daleko od Boga i Kościoła, ale także ludziom wierzącym. Bowiem praktykujący katolik to ten, który przenosi wiarę w życie, o co trudno w dzisiejszych czasach, szczególnie w dobie Internetu, kiedy wracając z Kościoła każdy rozchodzi się do swojego pokoju, zajmuje się swoimi sprawami, wchodzi w swój wirtualny świat, a Słowo Boże zasiane na mszy świętej gaśnie i nie może zostać rozsiane dalej. Hierarcha podkreślił, że wtedy z pomocą przychodzi właśnie Maryja, która próbuje wskazać nam właściwą drogę i przedstawił cztery najważniejsze wskazówki do odbudowy rodzinnych więzów.

 

Pierwszą z nich jest kierowanie się w życiu radością i nadzieją. Jako przykład posłużyła tu Święta Rodzina z Nazaretu, dla której były to najważniejsze wartości. Biskup wspomniał także, że obecnie bardzo trudno o te wartości, ponieważ wszędzie wkrada się beznadzieja, smutek, a nawet bezsens wszystkiego. Są to duże zagrożenia dla rodzin, także tych chrześcijańskich, ponieważ w takiej rodzinie nie znajduje się siły na dalsze życie. Papież Franciszek mówił: „Nasza droga wiary jest nierozerwalnie związana z Maryją, a zatem Maryja staje się w ten sposób źródłem nadziei i prawdziwej radości”. I właśnie tej prawdziwej radości potrzeba ludziom, aby wprowadzić w ich życie wewnętrzny pokój. Biskup podsumował: „W rodzinie jest siła, kiedy panuje atmosfera pełna miłości”.

 

Kolejną wskazówką, którą przytacza, jest wiara: „Rodzina powinna być pełna wiary”. Pokazuje on także, że współcześnie, gdy przychodzą problemy w życiu, to mało kto sięga po modlitwę, po różaniec. Zamiast tego wielu ludzi woli zatapiać smutki w alkoholu bądź innych używkach. Hierarcha wspomniał także o kryzysie wiary wśród młodych ludzi, którzy tak naprawdę nie wierzą w siłę, jaką może dać modlitwa. Jak mówił: „Wiara w rodzinie to modlitwa. Wiara w rodzinie to świętowanie niedzieli”. Dziś często zapomina się o przestrzeganiu trzeciego przykazania Bożego, co widoczne jest niemalże wszędzie – od wielkich hipermarketów po małe zacisze domowe. Hierarcha podsumował to krótko, ale bardzo dobitnie: „Nic dziwnego, że chorujemy, skoro nie potrafimy odpoczywać”. Równie istotną kwestią, jeśli chodzi o sprawę wiary w rodzinie, jest także świadectwo, które przekazuje się swoim dzieciom. W tym miejscu biskup przywołał historię dziewczyny, która przyjmowała sakrament bierzmowania dwa dni po śmierci swojego ojca. Bez wątpienia było to tragiczne wydarzenie, toteż biskup zainteresował się kondycją psychiczną bierzmowanej i zapytał, jak się czuje i co przeżywa. Dziewczyna odpowiedziała: „Żałuję, że nie zdążyłam powiedzieć tacie – kocham cię. Żałuję, że nie powiedziałam – przepraszam cię. I nie zdążyłam powiedzieć mu – przebaczam”. To smutne, jednak jak stwierdził hierarcha: „W tej rodzinie zabrakło czasu, nie zdążyli dać świadectwa tego, jacy są sobie bliscy”.

 

W ten sposób biskup płynnie przeszedł do trzeciego wskazania, jakim jest wspólnota – rodzina jako Domowy Kościół. Już Jan Paweł II w czasie jednej ze swoich pielgrzymek mówił, że mocna rodzina to mocny naród. Biskup zaznaczył: „Domowy Kościół to jest odpowiedzialność za siebie, to jest wspólnie spędzany czas. To jest jakaś dyskrecja”. Mówił tu głównie o wzajemnym poleganiu na sobie i pomaganiu w najtrudniejszych momentach, ale także wtedy, kiedy z pozoru wszystko się układa.

 

Ostatnim przesłaniem, oprócz wymienionych już radości, nadziei, wiary i wspólnoty jest przesłanie o rodzinie pełnej twórczego zaangażowania. Rodzinie, która nie czeka, aż niektóre sprawy same się załatwią, tylko stara się rozwiązywać problem tu i teraz. Biskup stwierdził także, że oznaką zaangażowania w rodzinę jest również cierpliwość do siebie nawzajem, czego tak bardzo brakuje w polskich rodzinach. Ponadto z owej cierpliwości wynika poniekąd akceptacja drugiego człowieka z pełnią jego wad i zalet (z naciskiem na te pierwsze, oczywiście). Biskup mówił: „Jak się kogoś kocha, to się go kocha całego. Nie tylko za to, że jest piękny i ma super cechy charakteru. Ale również kocha się jego deficyty”. Idealnym podsumowaniem powyższego niech będą słowa hierarchy: „Zaangażowanie w rodzinę to jest wierność i jednoznaczność”.

 

Na końcu wrócił do tajemnic zawartych w przepowiedniach fatimskich o tym, że Bóg będzie zmarginalizowany i podkreślił, że jeśli się one spełnią, to punktem odniesienia dla nas będzie właśnie Matka Boża. Podsumował także: „Wyjdźmy dziś z tej świątyni, z tego nabożeństwa mocniejsi i zróbmy tak, abyśmy z radością wracali do swoich domów. Tak jak Maryja i Jezus czuli się bezpiecznie przy Józefie. A Józef przy Maryi. Ale to już zależy od każdego z nas”…

E.M.